<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Inne Sfery &#187; Biały kruk &#8211; powieść w odcinkach</title>
	<atom:link href="http://is.wielosfer.pl/category/bialy-kruk-powiesc-w-odcinkach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://is.wielosfer.pl</link>
	<description>Wielosfer - Inne Sfery</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 13:16:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Biały Kruk &#8211; część 4</title>
		<link>http://is.wielosfer.pl/2010/08/bialy-kruk-czesc-4/</link>
		<comments>http://is.wielosfer.pl/2010/08/bialy-kruk-czesc-4/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 13:14:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nika</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biały kruk - powieść w odcinkach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://is.wielosfer.pl/?p=808</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy do przeczytania 4-tej już części innosferowej powieści &#8222;Biały Kruk&#8221; Poprzednie części dostępne są tutaj: część 1 część 2 część 2 Rozdział 4 Policjant leżał martwy u stóp chińskiego smoka. Jego oczy wpatrywały się ślepo w skulonego pod wagonem inżyniera. Najbliższego smoka dzieliły od Moroza dosłownie centymetry. - Tylko spokojnie, tylko spokojnie – szeptał do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://is.wielosfer.pl/wp-content/uploads/2010/03/1197114273494155755capi_x_Raven.svg.med1.png" rel="lightbox[808]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-96" src="http://is.wielosfer.pl/wp-content/uploads/2010/03/1197114273494155755capi_x_Raven.svg.med1-150x150.png" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Zapraszamy do przeczytania 4-tej już części innosferowej powieści &#8222;Biały Kruk&#8221;</p>
<p>Poprzednie części dostępne są tutaj:</p>
<p><a href="http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-powiesc-w-odcinkach-czesc-1/" target="_self">część 1</a><br />
<a href="http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-czesc-2/" target="_self">część 2</a><br />
<a href="http://is.wielosfer.pl/2010/07/bialy-kruk-–-czesc-3/" target="_self">część 2</a></p>
<p><span id="more-808"></span></p>
<p style="text-align: center"><strong> <!--more-->Rozdział 4</strong></p>
<p>Policjant leżał martwy u stóp chińskiego smoka. Jego oczy wpatrywały się ślepo w skulonego pod wagonem inżyniera. Najbliższego smoka dzieliły od Moroza dosłownie centymetry.<br />
- Tylko spokojnie, tylko spokojnie – szeptał do siebie inżynier – zaraz pojawi się odsiecz&#8230;. a może już nikt się nie pojawi? Może już nie ma nikogo?<br />
Ciężką od strachu ciszę przerwały słowa Chińczyka. Warknął coś do skąpanych we krwi towarzyszy. Schowali broń i zaczęli przeszukiwać ciała poległych. „Czego oni szukają?” pomyślał inżynier „Czyżby wiedzieli coś o&#8230;.” Jeden z Chińczyków krzyknął na resztę, natychmiast dopadli ciała jednego z Polaków. Najwyższy ze smoków, chyba dowódca wyjął zza kamizelki monitor, coś tam sprawdzał przez chwilę. Tymczasem Moroz szukał drogi ucieczki, powoli zaczął się przesuwać w stronę drugiej strony wagonu. Wyciągnął rękę i po omacku wyszukiwał przed sobą drogi. Jak coś nie miauknęło, jak coś nie wrzasnęło, jak coś nie fuknęło. „To kot” – wrzasnął w myślach inżynier i zerwał się do biegu. Ale było już za późno.</p>
<p>* * *</p>
<p>Powoli odzyskiwała przytomność. Wokół śmierdziało benzyną. Leżała jakieś dziesięć metrów od rozbitego fiata. Obok spoczywał karabin. „Dobre chociaż to” uśmiechnęła się do siebie kapitan zaciskając ręce na broni. Ostrożnie podniosła się na nogi. Dopiero teraz dotarło do niej, że wokół latają pociski.<br />
- Szlag to – wrzasnęła kładąc się na twardym asfalcie.<br />
Na estakadzie toczyła się bitwa. Chińczycy osłaniani przez lekki wóz piechoty spychali polskich żołnierzy za zrujnowaną estakadę. Kapitan Biela widziała całą akcję z wysokości dziesięciu metrów, osłonięta betonowym płotem.<br />
- No to jeszcze CKM i jesteśmy w domu. &#8211; Tęsknie spojrzała w kierunku płonącego Fiata. Z jej oddziału nie przetrwał nikt. Powoli doczołgała się do zniszczonego pojazdu. Po spodem szalało 40 milimetrowe działko opancerzonego transportera. Polscy żołnierze nie mieli żadnych szans. Fiat dogasał już powoli, z paki pomiędzy ciałami wystawała nadtopiona lufa CKMu.<br />
- Cholera, cholera, cholera – zaklęła kapitan. Obróciła się na pięcie w stronę wjazdu na estakadę . I wtedy przypomniała sobie o zniszczonym chińskim czołgu.</p>
<p>* * *</p>
<p>W windzie do sterowni gwiazdolotu nie było nikogo. W tle grała patriotyczna muzyczka jakich ostatnio wymyślono wiele. Zniecierpliwiona Kościewicz spoglądała na przeskakujące symbole poziomów. W sterówce była dotychczas tylko raz. Teraz na dodatek miała stamtąd wyciągnąć pilota, o którym krążyły najdziwniejsze opowieści. Ponoć nie przepuszczał żadnej panience. Kościewicz miała dość takich typów, wojskowych spod ciemnej gwiazdy. Wstąpiła do armii z musu, a nie żeby zgrywać chojraka. „W ogóle jak poznam tego pilota? Jak przekonam go do pójścia ze mną? Przecież on nic sobie nie robi z komendanta.” denerwowała się młoda<br />
dziewczyna. Winda nieubłaganie zbliżała się do celu. Ostanie piętro mrugnęło na wyświetlaczu błękitnie, a spokojny głos stwierdził „Sterownia Kruka”. Kościewicz wyskoczyła z windy prosto w ramiona czekającego na nią mężczyzny. „Cholera” pomyślała.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://is.wielosfer.pl/2010/08/bialy-kruk-czesc-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biały kruk – część 3</title>
		<link>http://is.wielosfer.pl/2010/07/bialy-kruk-%e2%80%93-czesc-3/</link>
		<comments>http://is.wielosfer.pl/2010/07/bialy-kruk-%e2%80%93-czesc-3/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 23:32:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Szym</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biały kruk - powieść w odcinkach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://is.wielosfer.pl/?p=717</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy do przeczytania kolejnej części innosferowej powieści &#8222;Biały Kruk&#8221; Poprzednie części dostępne są tutaj: część 1 część 2 Rozdział 3 Lśniący dziób gigantycznej rakiety celował prosto w ciemnie niebo. Potężne metalowe wsporniki wielkości czteropoziomowych kamienic osłaniały cielsko potwora. Do rakiety nieustannie wjeżdżały ciężarówki i samochody wwożąc ludzi i materiały. Jeznach zamyślił się zapatrzony w to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://is.wielosfer.pl/wp-content/uploads/2010/03/1197114273494155755capi_x_Raven.svg.med1.png" rel="lightbox[717]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-96" src="http://is.wielosfer.pl/wp-content/uploads/2010/03/1197114273494155755capi_x_Raven.svg.med1-150x150.png" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p>Zapraszamy do przeczytania kolejnej części innosferowej powieści &#8222;Biały Kruk&#8221;</p>
<p>Poprzednie części dostępne są tutaj:</p>
<p><a href="http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-powiesc-w-odcinkach-czesc-1/" target="_self">część 1</a></p>
<p><a href="http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-czesc-2/" target="_self">część 2</a></p>
<p style="text-align: center"><strong> <span id="more-717"></span>Rozdział 3</strong></p>
<p>Lśniący dziób gigantycznej rakiety celował prosto w ciemnie niebo. Potężne metalowe wsporniki wielkości czteropoziomowych kamienic osłaniały cielsko potwora. Do rakiety nieustannie wjeżdżały ciężarówki i samochody wwożąc ludzi i materiały. Jeznach zamyślił się zapatrzony w to cudo nowoczesnej techniki. Setki, tysiące ton prawie niezniszczalnej plastali miały zapewnić Wrocławianom przyszłość wśród gwiazd. Niestety Warszawiacy spóźnili się z kluczem startowym. Bez niego podróż była niemożliwa. &#8211; Biela raport, natychmiast – warknął do długofalówki komendant. Radio milczało, kapitan nie odpowiadała. &#8211; Kościewicz, wezwijcie pilota – blondyneczka wyraźnie zbladła słysząc słowa komendanta &#8211; Ale panie dowódco – wojskowy dryg wciąż sprawiał jej problemy – przecież bez niego nie polecimy &#8211; Bez niego, bez klucza startowego i bez durnego inżyniera który potrafi ten statek uruchomić – zdenerwował się Jeznach – co za różnica czy stracę ich wszystkich, czy jednego z nich. Dawaj mi go tutaj natychmiast. Wsadzimy go w helikopter i znajdziemy Moroza. Kolejne głowice termojądrowe rozbiły się na skruszałej skorupie siłowej kopuły osłaniającej statek kosmiczny. Silniki wielkości sporych boisk powoli rozgrzewały się. Cielsko rakiety zajmowało teren całego Psiego Pola. Z południa nadchodzili niestrudzeni Chińczycy.</p>
<p>* * *</p>
<p>Szli torami ponad pół godziny. Powoli zbliżali się do stacji Brochów. Wokół płonęły kolejowe składy. Tuż  przydworcu natknęli się na martwego kawalerzystę. Błękitny mundur cały był upstrzony brunatnymi plamami. Twardak nachylił się nad martwym żołnierzem. &#8211; Dwa cięcia przez pierś, fachowa robota – ocenił dokonania chińskiego żołdaka &#8211; Nie ma czasu panie inspektorze – ponaglił Twardaka Moroz – musimy znaleźć pociąg z Warszawy &#8211; Szszszszszsz – uciszył inżyniera policjant – słyszy to pan? Zza kolejowej salonki dochodziły męskie głosy. &#8211; To Chińczycy – wrzasnął jeden z oddziału Twardaka. Nastała chwila ciszy, polscy żołnierze wyszarpnęli noże i bagnet. Reszta chwyciła mocniej karabiny gotowa do walki wręcz. Zza wagonu wybiegli skośnoocy napastnicy Mieli na sobie nowoczesne kevlarowe zbroje, a w dłoniach dzierżyli długie, ni to miecze ni to włócznie. Moroz nie wahał się ani sekundy. &#8211; W nogi, to cesarskie smoki!</p>
<p>* * *</p>
<p>Nigdy nieukończona obwodnica na styku z Krakowską straszyła betonowymi kłami. Na estakadzie stał rozkraczony chiński czołg. &#8211; Jak on tu wjechał – wrzasnął jeden z żołnierzy &#8211; Pewnie jeden z naszych wsadził mu rakietę pod spódnicę – palnęła kapitan Biela. Żołnierze wybuchnęli śmiechem. Z estakady roztaczał się widok na płonące miasto i ogromną rakietę sterczącą zza rzeki. Kapitan nie miała jednak czasu na podziwianie widoków. Skręciła gwałtownie w stronę opolskiej. Raz po raz koło fiata zahaczało o ciało martwego z bojowników. – Trzymaj się do diaska wiewióra! – cedziła przez zęby. Nagle coś strzeliło w oponie pojazdu. Biela próbowała jeszcze opanować pędzący samochód, ale było za późno. Z przerażającym łoskotem auto wyleciało jak z procy przez przerdzewiałą barierkę estakady.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://is.wielosfer.pl/2010/07/bialy-kruk-%e2%80%93-czesc-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biały kruk &#8211; część 2</title>
		<link>http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-czesc-2/</link>
		<comments>http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-czesc-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 23:11:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nika</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biały kruk - powieść w odcinkach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://is.wielosfer.pl/?p=100</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy do lektury drugiej części innosferowej powieści w odcinkach! Rozdział 2 Jeznach wyskoczył z kwatery głównej jak petarda. W lewej ręce trzymał wyciągniętą szablę, w prawej gniótł błękitny krawat. - Gdzie jest Olejarz jak jej potrzebuję? &#8211; wrzasnął do przebiegającego kaprala. Żołnierz stanął w miejscu jak słup soli. - Co się tak gapicie żołnierzu? &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://is.wielosfer.pl/wp-content/uploads/2010/03/1197114273494155755capi_x_Raven.svg.med1-150x150.png" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-96"/>Zapraszamy do lektury drugiej części innosferowej powieści w odcinkach!</p>
<p><span id="more-100"></span><br />
<strong><center>Rozdział 2</center></strong></p>
<p>Jeznach wyskoczył z kwatery głównej jak petarda. W lewej ręce trzymał wyciągniętą szablę, w prawej gniótł błękitny krawat.<br />
- Gdzie jest Olejarz jak jej potrzebuję? &#8211; wrzasnął do przebiegającego kaprala. Żołnierz stanął w miejscu jak słup soli.<br />
- Co się tak gapicie żołnierzu? &#8211; wrzeszczał dalej Jeznach – Pytam się gdzie jest porucznik Olejarz?<br />
- Panie komendancie, melduję że razem z plutonami kaprala Łobody i sierżanta Filipa transportują  paliwo do rakiety.<br />
- Dawaj to – wyszarpnął z dłoni kaprala długofalówkę – Tu Jeznach, zgłaszać się, stanowiska.<br />
Przez moment słychać było radiowy szum przerywany daleką kanonadą dział.<br />
- Zgłasza się Olejarz komendancie&#8230;<br />
- Widzieliście gdzieś Moroza? &#8211; chwila ciszy<br />
- Melduję, że nie ma<br />
- Dawaj tutaj pluton Olejarz, trzeba popaprańca znaleźć&#8230;<br />
- Ale komendancie paliwo&#8230;.<br />
- Do diaska z paliwem, bez Moroza nigdzie nie polecimy&#8230;- kolejny meldunek przerwał komendantowi w pół słowa.<br />
- Tu kapitan Biela, panie komendancie widziałam Moroza na Piłsudskiego.<br />
- Gdzie jesteście?<br />
- Zmiatamy żółtków z Krajowej, ale przytaczają właśnie beczki .<br />
- Wycofać się i dorwać Moroza, w try migi..<br />
- Ale panie komendancie, co z Krajowej&#8230; &#8211; zaprotestowała kapitan.<br />
- Stracone, Moroz najważniejszy.<br />
- Tak jest.</p>
<p>Twardak z połową oddziału szedł z przodu. Moroz i reszta pięć metrów za nimi. W dworcowej hali było pusto i cicho. Kopuła siłowa chroniła węzeł kolejowy przed ostrzałem.<br />
- Gdzie są wszyscy – spytał Moroz jak tylko zatrzymali się w tunelu prowadzącym na perony.<br />
- Też się zastanawiamy &#8211; wzruszył ramionami Twardak – powinny tu być resztki naszej kawalerii.<br />
- To co robimy?<br />
- Chodźmy torami, tam nas ochroni kopuła przez jakieś 2 kilometry – pokazał w stronę peronów policjant.<br />
- Pańscy ludzie mają szable? &#8211; spytał inżynier.<br />
- Dwa noże i bagnet to wszystko co mamy panie Moroz.<br />
- W takim razie módl się pan, żeby Chińczycy mieli ze sobą jeszcze mniej.</p>
<p>Wskazówka paliwa niebezpiecznie drżała koło końca skali. Kapitan Biela cisnęła gaz do dechy. W małej ciężarówce rzucało na lewo i prawo. Dziesięciu żołnierzy trzymało się wszystkiego co popadnie, żeby tylko nie wypaść z pojazdu. Kapitan słynęła z szalonych manewrów i jazdy po pijaku.<br />
- Smerf, smerf zgłoś się, tu wiewióra, odbiór, zgłoś się, halo, smerf.<br />
- Nie słyszysz że wojna, głupia wiewióro, jadę z misją do komendanta – wrzasnęła do małego podziurawionego pociskami radyjka. Nieśmiertelny produkt firmy Unitra funkcjonował bez zarzutu.<br />
- Co&#8230;.. &#8211; w pobliski dom trafiła chińska głowica zapalająca skutecznie zagłuszając wszystko co miał do powiedzenia wiewióra &#8211; ….tu zginiemy bez ciebie.<br />
- Nie mogę wiewióra&#8230;. &#8211; wrzasnęła do radia Biela.<br />
- Przełamują umocnienia na Kochanowskiego, potrzebujemy CKMów, już , zaraz&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-czesc-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biały kruk &#8211; część 1</title>
		<link>http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-powiesc-w-odcinkach-czesc-1/</link>
		<comments>http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-powiesc-w-odcinkach-czesc-1/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 23:05:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nika</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biały kruk - powieść w odcinkach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://is.wielosfer.pl/?p=92</guid>
		<description><![CDATA[Inne Sfery nie są obojętne literaturze. Tym samym mamy przyjemność zaprezentować unikalną, innosferową powieść w odcinkach autorstwa Fingrina! Pierwsze dwa rozdziały już możecie przeczytać, następne będą się pojawiać systematycznie nieregularnie. Zapraszamy do lektury! Rozdział 1 Potężne uderzenie zatrzęsło betonowym sklepieniem kwatery głównej. Rozszalałe światełka kontrolek zapłonęły czerwienią na konsoletach. W ścianie pojawiła się ogromna wyrwa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://is.wielosfer.pl/wp-content/uploads/2010/03/1197114273494155755capi_x_Raven.svg.med1-150x150.png" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-96"/>Inne Sfery nie są obojętne literaturze. Tym samym mamy przyjemność zaprezentować unikalną, innosferową powieść w odcinkach autorstwa Fingrina! Pierwsze dwa rozdziały już możecie przeczytać, następne będą się pojawiać systematycznie nieregularnie. Zapraszamy do lektury!</p>
<p><span id="more-92"></span><br />
<strong><center>Rozdział 1</center></strong></p>
<p>Potężne uderzenie zatrzęsło betonowym sklepieniem kwatery głównej. Rozszalałe światełka kontrolek zapłonęły czerwienią na konsoletach. W ścianie pojawiła się ogromna wyrwa strącając na ziemię obraz marszałka.<br />
- Wstawać – zakomenderował komendant Jeznach, z jego brudnej szyi zwisał błękitny krawat przywódcy oporu – no już, Rudziński, Kościewicz, Zioło, do konsolet.<br />
Ludzie powoli wstawali z ziemi, podnosili krzesła i zakładali słuchawki. Okropne buczenie skutecznie zagłuszało krzyki komendanta.<br />
- Rudziński dawaj raport.<br />
- Panie komendancie, straciliśmy Oporów, Krzyki, Krajowej, wszystko do linii Hallera padło – wychrypiał chudy oficer łącznikowy.<br />
- Kościewicz, co z transportem?<br />
- Nie ma – pisnęła powabna blondynka w poszarpanym moro.<br />
Jeznach walnął pięścią w stół. Był wściekły.<br />
- Warszawa jak zwykle zawaliła – wycedził przez zęby komendant – dawajcie co mamy, sierżancie?<br />
- Rakieta stoi jak stała – potwierdził odczyty Zioło, z jego czarnych poplątanych włosów spływała krew.<br />
- Moroz? – spytał komendant.<br />
- Nie ma go tu szefie – wrzasnął Rudziński.<br />
- To gdzie do ciężkiej cholery on jest?</p>
<p>Inżynier Moroz biegł Piłsudskiego co sił w nogach. Wokół pierwszy chińscy spadochroniarze spadali jak zwiędłe liście na dachy domów. Przeciwlotnicze stanowiska oporu dziesiątkowały szeregi wroga. Niebo było ciemne od burzowych chmur. Inżynier wskoczył za barykadę na przystanku tramwajowym.<br />
- Kto tu dowodzi? &#8211; wrzasnął.<br />
Może z tuzin brudnych żołnierzy spojrzało po sobie. Po chwili podniósł się niski oficer w policyjnym mundurze.<br />
- Nazywam się Twardak – wyciągnął rękę w stronę inżyniera.<br />
- Moroz, inżynier rakietowy – uścisnął energicznie dłoń policjanta.<br />
- Od samego Kruka? – nie krył zdziwienia umorusany  krwią i błotem Twardak.<br />
Tak, potrzebuję pańskich ludzi, wszystkich, musimy odbić ładunek.</p>
<p>Fiat 130 P uderzył z całej siły w lekki transporter chińskiej piechoty. Obsługujący małą armatkę na dachu pojazdu żołnierz wyleciał jak z procy w stronę tlących się ruin sklepu monopolowego.<br />
- Dobra polska produkcja – rzuciła do reszty pasażerów kapitan Biela – no to nabijamy Chińczyków, panowie.<br />
Z małej ciężarówki wysypało się dwunastu żołnierzy z karabinkami. Oszołomieni Chińczycy nie zdążyli nawet podnieść rąk. Grad pocisków przeszył cienką karoserię transportera na wylot. Kierowca próbował jeszcze wyrwać zawleczkę z granatu przytroczonego do kamizelki, ale jeden z polskich żołnierzy natychmiast doskoczył do karoserii i wpakował pół magazynka w chojraka. Kapitan sięgnęła do skrzyni biegów i wcisnęła wsteczny. Fiat ze zgrzytem oderwał się od zniszczonego transportera.<br />
- Wskakiwać chłopaki, raz, raz, raz – krzyknęła Biela. Od strony Hallera dało się słyszeć ciężki łoskot czołgowych gąsienic.<br />
- To nasi? – spytał jeden z żołnierzy.<br />
Kapitan uśmiechnęła się szeroko.<br />
Nasi ostatni czołg stracili w Poznaniu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://is.wielosfer.pl/2010/03/bialy-kruk-powiesc-w-odcinkach-czesc-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
